fendi

fendi

Kiedy rodzime blogerki modowe prześcigają się w liczbie upolowanych na wyprzedażach a następnie dodanych do galanteryjnej garderoby francuskich, nie zawsze oryginalnych klasyków spod znaku Chanel, Louis Vuitton czy Hermès –  cenione stylistki i światowe trendseterki wpisują swoje nazwiska na długą listę klientów oczekujących na świeżutką bagietkę. I nie chodzi tu o sympatyczny, pochodzący z Francji wyrób piekarniczy, ale o kultową torebkę sygnowaną logo włoskiej marki Fendi.

Słynna Baguette, gdyby zajrzeć jej w metrykę, to już czerstwa buła. Model powstał bowiem w 1997, więc w tym roku będziemy świętować jego pełnolecie. Z drugiej strony jednak, klasyczne, funkcjonalne fasony torebek (jak choćby wspomniane wcześniej Chanelki czy Birkiny od Hermèsa) to wyroby, które nigdy się nie przeterminują. Sęk w tym, że Bagietka Fendi nie jest ani klasyczna, ani też nadzwyczaj praktyczna. Wręcz przeciwnie, bo z perspektywy współczesnych trendów tej niewielkiej, noszonej ciasno pod ręką, prostej w formie i mocno zdobionej torebce bliżej do kiczu niż ponadczasowej elegancji. A jednak, żeby ją kupić, należy zapisać się na listę, a czas oczekiwania na konkretne, najbardziej pożądane modele wynosi średnio trzy lata.

Minimalistyczne lata 90.

Mimo że dom mody Fendi powstał w 1918 roku, a jego projekty (głównie futra, buty i – rzecz jasna – skórzane torebki) cieszyły się uznaniem klienteli, rodzinny biznes na poważnie ruszył z kopyta dopiero w połowie lat 60., kiedy do ekipy twórców dołączył sam Karl Lagerfeld. To ekscentryczny Niemiec zaprojektował logo Fendi, a następnie zabrał się za przygotowanie szkiców do (jak się okazało) przełomowej kolekcji futer, które cieszyły się ogromnym wzięciem po obu stronach Atlantyku. Dobra passa trwała kolejne dwie dekady, aż do przełomu lat 80. i 90. Okazało się bowiem, że w modelach Fendi gustują przede wszystkim stateczne elegantki – modnisie balansujące na granicy wieku emerytalnego, ceniące sobie bezpieczną klasykę i które ubrania i dodatki marki po prostu noszą, a nie w nich bywają. A świat szedł naprzód, trendy się zmieniały, potrzebna była rewolucja, stylistyczny przełom, który, z jednej strony, byłby spójny z popularnym wówczas minimalizmem i z drugiej – schlebiał gustom młodej, przebojowej klienteli, przedstawiał nową jakość, świeży koncept.

Bagietka fendi

Bagietka fendi

Świetnym posunięciem okazało się wprowadzenie kolekcji Fendissime w której znaleźć można było futra i akcesoria galanteryjne dla dynamicznych, aktywnych kobiet. Kolejnym krokiem było powierzenie praktycznie debiutującej wówczas w świecie wielkiej mody  Silvii Venturini Fendi projektu nowej torebki. To właśnie zdolna dziedziczka roku w 1997 roku przedstawiła publiczności najbardziej przełomowy w historii marki model – prostą, niewielką Baguette.

 

 

Szał na galanteryjne pieczywo

 Na punkcie Bagietki zwariowały najpierw gwiazdy z Madonną na czele, a w ślad za nimi poszły miłośniczki oryginalnych dodatków z całego świata.  Ta pozornie niepozorna skórzana torebka – jako pierwsza w historii – uzyska status It-Bag, a więc markowego, sezonowego bestselleru. Jakby tego było mało, także Baguette zawdzięczamy szaloną popularność kultowego dzisiaj „Seksu w Wielkim Mieście”. Tak się bowiem składa, że na początku kręcenia serialu scenarzyści mieli mocno ograniczony budżet, więc – aby jak najwyraźniej przedstawić charakter Carrie i jej obsesję na punkcie mody – ubierali główną bohaterkę w niekoniecznie markowe, organizowane na chybcika ciuszki. Wszystko się zmieniło, kiedy to właśnie Fendi – jako pierwszy z uznanych domów mody – zdecydował się wypożyczyć produkcji swoją słynną torebkę. Od tamtej pory Sarah Jessica Parker mogła paradować po planie z Bagietką pod pachą, a słynni kreatorzy – idąc za przykładem Włochów – zaczęli dobijać się do drzwi producentów serialu.

Dostawa świeżych Bagietek

Boom na noszone pod pachą, kolorowe i mocno zdobione logo Fendi skórzane torebki trwał przez dobrych kilka lat. Drastyczny spadek zainteresowania modelem zanotowano stosunkowo niedawno, kiedy do głosu doszły shoppery, torebki-worki czy mocno awangardowe, autorskie modele. Design Bagietki okazał się przestarzały, jej wielkość – mało funkcjonalna a branding – zbyt ostentacyjny, nowobogacki. Próżno więc dziś szukać legendarnych torebek Fendi na ulicach czy blogach rodzimych szafiarek, które – zamiast we włoskie Bagietki – wolą inwestować we francuskie klasyki spod znaku Chanel czy LV. Można je jednak znaleźć w rękach (a raczej – pod pachami) uznanych, światowych stylistek i trendseterek, które sprawnie operują kiczem i igrają z konwencjami. Do podjęcia takiej zabawy zachęca ich zresztą sama Silvia Venturini Fendi, która z okazji niedawnego piętnastolecia modelu organizowała na cześć swojego projektu ekskluzywne imprezy w butikach w Rzymie, Mediolanie, Paryżu czy Nowym Jorku.  Wydano także zakrawającą o biografię książkę o wymownym tytule „Fendi Baguette”, wypuszczono serię limitowanych wariacji modelu i kolekcję akcesoriów (apaszki, koszulki czy breloczki) inspirowanych Bagietką.

Aby stać się właścicielem własnej Baguette nadal trzeba zająć miejsce na liście oczekujących, a przy okazji – przygotować się na spory wydatek, bo ceny najpopularniejszych modeli dostępnych w sklepach internetowych startują z pułapu 7 tysięcy złotych. Mniej zamożnym i nie aż tak cierpliwym fankom galanteryjnego pieczywa pozostaje tylko cierpliwie czekać na to, co Fendi przygotuje z okazji kolejnych, symbolicznych urodzin przełomowego wzoru skórzanej torebki. Albo zajrzeć do naszego sklepu i wybrać model nawiązujący do formy słynnej Baguette, której fason miał i będzie miał realny wpływ na kształtowanie się kolejnych, galanteryjnych trendów.